BKS STAL Bielsko-Biała - MKS Myszków

TEKST
08 kwietnia 2011
BKS STAL Bielsko-Biała - MKS Myszków

BKS Stal - MKS Myszków 2-3 (0-0)

0:1 Zboralski (49 min.)
0:2 Prusko (63 min.)
1:2 Schie (66 min.)
2:2 Pęszor (69 min.)
2:3 Bonczek (72 min.)

Żółte kartki: Baron - Buchcik, Zboralski

BKS Stal: Rosół – Szczypior, Baron, Antczak, Gęsikowski, Jurczak, Wawrzyniak (64. Czaicki), Mrozek (58. Schie), Witor, Rejmanowski, Pęszor

MKS Myszków: Bruś – Maternik, Buchcik, Zdanowski, Sołtysik, Bonczek (85. Sołtysik), Psonka, Gradek (90. Baraniewicz), Zboralski, Górski (69. Ojczyk), Prusko

Piłkarzom bialskiej Stali przyszło w meczu 19. kolejki III ligi opolsko-śląskiej rywalizować o punkty z zespołem z Myszkowa. Goście we wcześniejszych wiosennych potyczkach zanotowali porażki. Spotkanie to, jak i pozostałe dzisiejsze, poprzedziła minuta ciszy na znak pierwszej rocznicy ubiegłorocznej katastrofy w Smoleńsku. Miejscowi przystąpili do konfrontacji osłabieni brakiem podstawowych dotychczas zawodników – Damiana Zdolskiego, Tomasza Boczka i Michała Skorupskiego. Godne odnotowania wydarzenie miało miejsce dopiero w 20. minucie gry. Piłkę wzdłuż linii bramkowej zagrał Łukasz Witor, a Marcin Rejmanowski pomylił się nieznacznie przy próbie strzału. Kolejne groźne akcje także przeprowadzali miejscowi. Strzały Rejmanowskiego oraz Krzysztofa Jurczaka minęły jednak bramkę gości. Jedyny celny strzał w tej części meczu oddali goście, ale nie miał on prawa zaskoczyć golkipera bialskiej Stali.
Zupełnie odmienne emocje przyniosła druga połowa. Okazję za sprawą Tomasza Wawrzyniaka mieli gospodarze, ale to nieoczekiwanie myszkowianie objęli prowadzenie. W 49. minucie do dośrodkowania z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył Szymon Zboralski i głową skierował piłkę do siatki. To nie obudziło słabo grających gospodarzy, a w 63. minucie fenomenalnym uderzeniem z dystansu, ku zaskoczeniu bielszczan, popisał się Piotr Prusko. Odpowiedź miejscowych nastąpiła w ciągu kolejnych sześciu minut, gdy fatalne błędy popełniała obrona myszkowskiej drużyny do spółki z bramkarzem. Przy golu Dawida Schie golkiper MKS-u nie wiedzieć czemu nie łapał piłki, do której dopadł zawodnik BKS-u Stali, po czym skierował ją do siatki. Z remisu gospodarze nie cieszyli się długo. Na strzał z dystansu zdecydował się Jarosław Bonczek i Rosół nie zdołał odbić piłki. Choć miejscowi próbowali ponownie odrobić straty i mieli ku temu szanse (próby Rejmanowskiego, Schie i Pęszora), to myszkowianie dowieźli wygraną do końca.

Pomeczowe opinie:
Wojciech Osyra (szkoleniowiec MTS-u): - Przyjechaliśmy tutaj po trzy punkty, bo w pierwszych dwóch meczach wiosny zabrakło nam niewiele. Graliśmy dziś dobrze, konsekwentnie i myślę, że to początek dobrej drogi. Straciliśmy dwa gole przez własną głupotę. Takich trampkarskich błędów popełniać nie możemy.


Marek Mandla (szkoleniowiec BKS-u Stali): - Nie mieliśmy w zespole takiego zawodnika, jak Prusko, który potrafi podjąć decyzję o strzale nawet z 40 metrów. Będę mało oryginalny – mamy młody, niedoświadczony zespół i nie przeważaliśmy w tym meczu piłkarsko. Swojego stylu gry nie potrafiliśmy narzucić przeciwnikowi. Dziś oglądaliśmy wymianę ciosów, a mecz pokazał, że nie ma różnicy poziomów pomiędzy zespołami. Gdyby spojrzeć dokładniej na personalia, to w szeregach rywali z Myszkowa znacznie więcej jest indywidualności. My zagraliśmy mocno osłabieni, a chłopcy, którzy wystąpili oddali dziś serce na boisku. Nie było jednak harmonii, równowagi defensywy z atakiem, stąd cztery gole w 10 minut. Cieszmy się z sytuacji, w której jesteśmy, bo chłopcy muszą się jeszcze sporo uczyć.




19. seria meczów w rozgrywkach III ligi opolsko-śląskiej przynosi kolejne ciekawie zapowiadające się spotkanie z udziałem bialskich piłkarzy. Ekipa MKS-u Myszków, choć znacznie niżej notowana, wcale nie musi być dla gospodarzy wygodnym przeciwnikiem.
O tym, że tabela ligowa często bywa złudna nasi piłkarze dobitnie przekonali się w jedynym dotychczas wiosennym meczu o punkty na własnym boisku. Niewiele zabrakło bowiem, a zagrożona degradacją częstochowska Victoria wywiozłaby z Bielska-Białej komplet punktów. Żadnego rywala, nawet – a może przede wszystkim – z dolnej części stawki, lekceważyć nie można. Myszkowianie to aktualnie 11. zespół III ligi, ponadto w okresie między rundami więcej w Myszkowie działo się pod względem organizacyjnym, niż w aspekcie sportowym. Owszem – piłkarze MKS-u przygotowywali się do wiosennej rywalizacji, długo jednak ciążyło nad nimi widmo wycofania drużyny z rozgrywek. Były więc przed startem rundy rewanżowej jak najbardziej uzasadnione przesłanki, by uważać myszkowską drużynę za typowego dostarczyciela punktów. Rzeczywistość boiskowa okazała się nieco inna. MKS wprawdzie wiosną jeszcze dorobku nie powiększył, ale też na wstępie myszkowianom przyszło mierzyć się z silnymi zespołami z Rybnika i Opola. W obu potyczkach skazani na pożarcie futboliści z Myszkowa zaprezentowali się z dobrej strony, notując w obu przypadkach przegrane różnicą jednego gola, dodajmy po zaciętych bojach.
Powyższe nakazuje więc ostrożność, o czym zresztą kilka dni temu przekonywał szkoleniowiec bialskiej Stali Marek Mandla. Słabych zespołów, które „gwarantują” łatwe zwycięstwa, wiosną już nie ma, a myszkowianie przecież utrzymania na trzecioligowym szczeblu pewni być nie mogą. Jesienią piłkarze BKS-u Stali odnieśli wygraną 2:1 w Myszkowie, w tym roku natomiast zdobyli dotąd pięć „oczek” w trzech meczach o punkty. Co ważne, wcale własne boisko nie musi okazać się nadzwyczaj istotnym atutem. Trudno oczekiwać, iż goście świadomi ofensywnej siły bialskiego zespołu nastawią się na otwartą grę. Klucz na tego typu mecze jest więc prosty – szybkie objęcie prowadzenia i kontrolowanie boiskowych wydarzeń. Na tym, w starciu z młodą i ambitną drużyną myszkowskiego MKS-u, piłkarzom miejscowego wicelidera powinno szczególnie zależeć.

Spotkanie zaplanowane na sobotę 9 kwietnia rozpocznie się o godzinie 11.00.